Uważam, że to spłycenie problemu. Bezpieczeństwo w szkołach to szerszy problem, nie tylko Policji i nie tylko od niej zależy. To problem społeczny, kulturowy, etyczny. To cała gama relacji, powiązań i zależności w obszarze: środowisko społeczne, dom, rodzina, wychowanie, media społecznościowe i prezentowane wzorce zachowań, subkultura młodzieżowa. Nic się nie pojawia nagle, z niczego. Policja nie naprawi tego, co wcześniej popsuła rodzina, środowisko, nawyki, wychowanie. Najczęściej jest tak, że patologia w domu, rodzinie - przenosi się na ulicę, do szkoły. Policja ma w tym zakresie trochę inną rolę do odegrania. Wywiad środowiskowy, niebieska karta, profilaktyka...Ale to już zupełnie inna bajka, nie ten temat.
Umysł jest jak spadochron. Działa, gdy jest otwarty.

